NO I JEB...
Sorry za wulgaryzmy na początku. Michał dostał dziś tylko 10 wiadomości odnośnie nauki zdalnej. Każda z nich w zasadzie zawiera cos do zrobienia. Rozbolała mnie głowa. Michał wykazuje symptomy przejmowania się sytuacją. Wiem jednak, że sam tego nie ogarnie. Nawet nie chcę tego sprawdzać, bo straty moga być zbyt duże i nie od odrobienia. Wbrew wszystkiemu może i w ostatecznym rozrachunku ten czas wyjdzie mu na lepsze, bo zadania będzie robił w tempie jakim chce, na kompie (odpada kwestia brzydkiego nieczytelnego i często dyskwalifikującego go pisma i błędów, bo word daje szanse poprawy) no i przejdą przed wysłaniem przez moje ręce. No i właśnie teraz dochodzimy do kwestii tych moich rąk. Tyle rzeczy musi teraz przez nie przechodzić, że zrobiłam sobie zeszycik, żeby mi (i Michałowi i maluchom) nic nie umknęło. Owszem mąż tez mnie (nas) wspiera, ale to na mnie ciąży wyznaczanie zadań i celów do osiągnięcia. Celowo pomijam kwestię mojej pracy,która jest ja...