Posty

POMAJÓWKOWO

Iksia, Dzieci na wycieczkę pojechały i wróciły :)

Choć wycieczka nie była w odległe rejony (jakieś 40 minut od domu), choć nie był to Kraków, ani żadna z innych obligatoryjnych szkolnych "destynacji", dzieci były mega zadowolone. Powiem więcej pani tez była bardzo zadowolona z nich i całej organizacji na tyle, że jeśli się uda to plan wyjazdowy jest i na wrzesień, i na przyszły czerwiec :)
Pogodę mieli cudną 25 st.C, podchody, rejsy katamaranem, zdobywanie "tarczy" itepe...

Ja przez czas ich nieobecności nie włączyłam pralki oraz nie gotowałam obiadu :) Jadaliśmy z Misiem i mężem "na mieście" i każdy robił to co chciał i wybaczcie nie miałabym nić przeciw by na wyjeżdzie spędzili kolejne 3 dni :)  Trzy dni bez kłótni i mojego i ich darcia mordy :) Błogostan...

Dzieci się okreciły, i już był czas na wyjazd na majówkę. Choć serce podpowiadało kierunek POŁUDNIE!!! to jednak zrealizowwaliśmy wcześniej obrany plan, czyli GDAŃSK!!! to w ramach idei "cudze …

RZUTEM NA TAŚMĘ...

niemal  skopiowałam wszystko z bloxa...

Trudno było się powstrzymać, wyłącznie mechanicznie kopiować, bez wgłębiania się w teksty, komentarze, ale udało się.
W planie  mam zedytować wszystkie te teksty i dobrze zarchiwizować.... wymaga to czasu... jak w wielu przypadkach bloxowych, to zapiski z wielu lat życia...narodziny dzieci, pożegnania bliskich, podróże, kłótnie, szczęścia, życiowe zmiany.

Tymczasem... jutro MAŁA TRÓJKA jedzie na trzydniową wycieczkę... Boszzzze jak ja trzymam kciuki, żeby wszystko się udało!!! w sensie, żeby si e przez najbliższe 24 h nie pochorowali, i żebym nie musiała ich np wcześniej odbierać....
Na "włosciach" tylko ja.... i MIŚ :)
Mam tyle planów na te trzy dni, że aż się boję...

NIE TAK ŁATWO....

się ogarnąć.

życie pędzi i choć się z nim droczę próbując robić to co trzeba po prostu wolniej, to ono jakby nie chce wejść do gry.

Chwilowo mamy strajk. Już widzę jak będzie trudno wrócic  do rzeczywistości postrajkowej i dzieciom i nam. Choroby na początku kwietnia sprawiły, że dzieci prawie miesiąc nie będa w szkole..

Nasza opiekunka ma niestamowite wyczucie czasu. Ponad miesiąc temu poinformowała nas, że 08.04 idzie na zabieg do szpitala. Wówczas nikt nie myślał, że strajk faktycznie dojdzie do skutku.  Łatamy więc z mężem ten czas jak możemy. jak siedzię przy kompie łatając jakieś sprawy firmowe to mam wyrzuty wobec dzieci, a ajk siedze z dziećmi to mam wyrzucty wobec spraw pracowych, które właśnie teraz nabrały intensywniejszego tempa... balansu w tych sparwach nie udaje mi się osiągąć.
Mąż jak zwykle musi zbawiać świat. W przyszłym tygodniu to on będzie miotał się pomiędzy pracą a dziećmi :)

Dzieci ze strajku zadowolone połowicznie. Julek fajnie luz, ale jednak rozgoryczony, że…

MOCNE POSTANOWIENIE MAM

żeby dalej pisać.
Postanowiłam zacząć tu zupełnie nowe "życie" w cyberprzestrzeni.

Póki co próbuję wciąż "rozprawić się" z moim bloxowym życiem.
Naprawdopodobniej przerzucę całość na osobnego bloga na blogspocie. Tymczasem mozolnie kopiuję w najbardziej ordynarny sposób swoje wpisy, zdjęcia oraz także komentarze do worda. Kajka podrzuciła pomysł, aby wydrukować co lepsze kawałki w formie foto książki i chyba tak zrobię głównie z myślą o Zosi, by w przyszłości mogła sobie poczytać coś o naszym życiu....

Tymczasem życie nie przyjmuje do wiadomości, że skończyła się jakaś epoka i pędzi..

Matka w sensie ja, sprawiłam sobie dodatkowe wrażenia pomysłem, by się douczyć. Pilnie więc studiuję w nadziei, że mi się do czegoś przyda tytuł (i ile zdam egzamin jesienią) Fremdsprachenkorespondent.
Mąż również na progu zmian.... rzecz jasna na leppsze mam nadzieję. 
Czworo dzieci dba o to by nie narzekać na brak nudy.
 Julek coraz badziej pokazuje się, że jest sztadnarowym przykła…

NOWY DOMEK...

najprawdopodobniej będzie to mój nowy domek w cybeprzestrzeni... być może okaże się, że jednak istnieje jednak jakieś życie po bloxie....